Renowacja 111-letniego jachtu NADIR

Żeglarstwo to nie tylko rywalizacja…Tak pisaliśmy kilka lat temu w artykule opisującym inicjatywę szkolno-wychowawczą „Pomóżmy wypłynąć”. Angażując się w projekt odrestaurowania drewnianego jachtu NADIR, możemy po raz kolejny powiedzieć, że żeglarstwo, to nie tylko rywalizacja, ale także obyczaje, tradycja i piękna historia.
Nasz wkład w renowację jednostki Nadir był z pewnością tylko cząstką w morzu potrzeb. Przekazaliśmy na cele remontowe przewody TITANEX oraz przewody koncentryczne RG. Cieszymy się, że mogliśmy uczestniczyć w projekcie i  wesprzeć tak szczytną inicjatywę.

Unikatowy s/y NADIR jest jednostką ze 111-letnią tradycją żeglarską. W Polsce jest to najstarszy, pływający, drewniany jacht. Mimo swojego wieku ,nadal bierze czynny udział w największych imprezach żeglarskich w Polsce, osiągając liczne sukcesy. Współczesne jednostki muszą liczyć się z Nadirem podczas rywalizacji na wodzie, co dokumentują liczne zwycięstwa oraz nagrody, zdobywane przez wiele lat. Piękny jacht jest z daleka rozpoznawany na Jeziorze Dąbie i wśród uczestników regat. Dla młodzieży żeglowanie na Nadirze jest nie porównywalne do pływania nowoczesną łódką. Na pokładzie jachtu, jak również za jego sterami, zdobywało doświadczenie wielu znanych, polskich żeglarzy. Krzysztof Baranowski, Ludomir Mączka, Wojciech Jacobson, Ziemowit Ostrowski i wielu innych.
Grupa pasjonatów, od kilku lat związana z jachtem, postawiła sobie za cel odrestaurowanie jednostki i przywrócenie jej oryginalnej formy. Utrzymanie i remont zabytkowej jednostki wymaga wiele pracy i zaangażowania. Aby temu podołać wokół opiekuna jachtu, Macieja Korka,  zorganizowała się grupa klubowiczów chcących pomagać w pracach przy jachcie i zainteresowanych nauką szkutnictwa. Maszoperie, należącą do jachtu, dzielą pokolenia, od studenta, aż po kapitana z kilkudziesięcioletnim stażem żeglarskim. Cel jednak jest wspólny: ze wsparciem klubu oraz sponsorów zapewnić Nadirowi możliwość pływania oraz kształcenia młodzieży przez wiele kolejnych lat. Ponad 50 osób, pracowało nieodpłatnie. Łączny nakład prac wynosił ponad 7 000 roboczogodzin rocznie. Dla młodzieży była to często pierwsza możliwość poznania „w praktyce” budowy i zagadnień technicznych związanych z przygotowaniem jachtu do żeglugi.

Godziny spędzone w hangarze przełożyły się m.in. na wymianę planek, wymianę i odbudowę stewy rufowej wraz z odbudową rufy do oryginalnej długości oraz wymianę steru i śrub mocujących planki w ilości ponad 3000, odbudowę kokpitu, wymianę pokładu na teak, odbudowę mahoniowych falszburt, itp. Pierwotny kształt rufy, typowy dla jachtów z przełomu XIX i XX wieku, został zmieniony w wyniku powojennych remontów. Pomysł powrotu do pierwotnej, smukłej sylwetki Nadira szybko znalazł zwolenników wśród klubowiczów. Rufa została przedłużona ok 80 cm.

Trudno uwierzyć ile godzin spędzono ze szlifierką i pędzlem w dłoni, by Nadir znów pięknie się prezentował na wodzie. Dużo wysiłku wymagało skoordynowanie grupy i utrzymanie motywacji, by w zimowe wieczory przyjeżdżać po pracy lub zajęciach w szkole. Specyfiką drewnianego jachtu jest, że nie można prac wykonać „raz na zawsze”. Co sezon niezbędne były naprawy, a doświadczenia z pływania podsuwały pomysły na kolejne usprawnienia. W dzisiejszych czasach, gdy odpowiedni patent i pieniądze pozwalają wynająć komfortowy jacht w dowolnej części świata prace takie jak ta, wykonana przez maszoperię JK AZS Szczecin, są zjawiskiem niecodziennym.